Skip to main content
Budapeszt bez turystów: jak miasto wyglądało w maju 2020

Budapeszt bez turystów: jak miasto wyglądało w maju 2020

Opublikowano:

Eksperyment z pustymi ulicami

To nie jest artykuł podróżniczy w konwencjonalnym sensie. Nikt nie podróżował do Budapesztu w maju 2020 roku — granice były zamknięte od połowy marca, branża turystyczna praktycznie przestała istnieć, a miasto weszło w rodzaj wymuszonej bezruchu, który w zależności od usposobienia był albo głęboko niepokojący, albo cicho niezwykły.

Mieszkaliśmy w Budapeszcie od 2018 roku, co oznaczało, że obserwowaliśmy opustoszenie od wewnątrz, a nie z tablicy odlotów. Poniżej jest próba opisania, jak miasto wyglądało bez infrastruktury turystycznej — nie jako reklama odwiedzania w takich warunkach (oczywiście), ale jako portret miejsca ujawniającego się w odmienny sposób.

KiedyMaj 2020, w okresie zamkniętych granic z powodu pandemii
Co było zamknięteŁaźnie, statki wycieczkowe, większość restauracji turystycznych
Co pozostało otwarteParki, piekarnie, apteki, sklepy osiedlowe
Co to odsłoniłoMiasto mieszkalne pod turystyczną warstwą
Znaczenie dzisiajArgument za podróżą poza sezonem, nie dosłowna rada

Ruinbary w ciszy

VII dzielnica — normalnie najbardziej zagęszczona strefa Budapesztu o 21 dowolnej nocy tygodnia — była cicha. Nie cicha jak spokojny świt. Cicha jak przestrzenie stworzone dla ludzi, w których nagle nie ma ludzi. Dziedziniec Szimpla Kert był zamknięty. Anker’t był zamknięty. Świetlne girlandy wciąż tam były; krzeseł nie było.

Spacer przez Kazinczy utca wieczorem tamtej wiosny był dziwnym doświadczeniem. Architektura dzielnicy — wspaniałe kamienice starej dzielnicy żydowskiej, wąskie boczne uliczki, okazjonalne spojrzenie na wewnętrzne dziedzińce przez otwartą bramę — była w pełni widoczna w sposób, w jaki rzadko bywała, gdy ulice są pełne. VII dzielnica była historycznym miejscem przez całe swoje życie, ale zapominasz o tym, gdy jest też jednocześnie dzielnicą imprezową. W bezruchu historia była bardziej słyszalna.

Dziedzictwo dzielnicy żydowskiejSynagoga na ulicy Dohány, ogród pamięci, tablice na budynkach — miało tę jakość też: bardziej czytelne bez tłumu. Ludzie odwiedzający Budapeszt ze względu na nocne życie i mijający te miejsca bez zatrzymania się tracą coś autentycznego.

Dunaj bez łodzi wycieczkowych

Najbardziej dramatyczna wizualna zmiana dotyczyła rzeki. Branża rejsów po Dunaju — która w sezonie turystycznym prowadzi dziesiątki łodzi dziennie, od godzinnych wycieczek widokowych po pełne kolacyjne rejsy — całkowicie stanęła. Przez tygodnie rzeką płynęły tylko pracujące barki towarowe i okazjonalne jednostki miejskie.

Brzmi to jak detal. Nim nie był. Łodzie wycieczkowe są częścią wizualnej gramatyki nabrzeża Budapesztu w normalnych czasach — pojawiają się i znikają nieustannie, tworząc część faktury każdego widoku z budzińskiego nabrzeża czy z mostów. Bez nich rzeka wyglądała tak, jak wyglądała przypuszczalnie przed turystyką, czyli: ogromnie, funkcjonalnie i bez szczególnego zainteresowania obserwowaniem.

W środku tygodnia w połowie maja przeszliśmy przez Most Łańcuchowy. Nie było na nim prawie nikogo. Ten most, który w letni turystyczny dzień jest w zasadzie poruszającym się tłumem odwiedzających fotografujących się nawzajem na tle Parlamentu, przez pełne trzydzieści minut naszego przejścia tam i z powrotem miał trzech lub czterech rowerzystów i dwóch pieszych. Pesteńskie nabrzeże poniżej było puste. Węgierski Parlament, normalnie otoczony grupami turystów, miał widocznego z daleka jednego strażnika.

Jak łaźnie wyglądały zamknięte

Łaźnie termalne zamknięto w marcu i nie otwarto ich ponownie aż do późniejszych miesięcy lata. Przechodząc obok Széchenyi — która mieści się w Parku Miejskim, przestrzeni publicznej pozostającej dostępną przez cały czas — budynek był wyraźnie bezruchu. Zewnętrzne baseny były zamknięte, widoczne przez żelazne bramy. Para, która normalnie unosi się nad dziedzińcem w zimnej pogodzie, nie było. Budynek bez swojej funkcji wyglądał bardziej niż cokolwiek innego jak studium architektoniczne: żółto-biały, barokowy i monumentalny, nagle bardzo cichy.

Łaźnie Gellért po stronie Budy wyglądały tak samo. Fasada Art Nouveau wygląda najlepiej w odosobnieniu — gdy można zobaczyć całość bez rusztowania ani lin kolejkowych — i w tamtym miesiącu zrobiliśmy zdjęcia, których nigdy nie moglibyśmy powtórzyć w normalnych warunkach turystycznych. Nie sugerujemy, że była to uczciwa wymiana.

Ekonomia praktyczna

Zamknięcie turystyki uderzyło w gospodarkę Budapesztu w skoncentrowany sposób. Sektor hotelarsko-gastronomiczny — który dramatycznie się rozrósł przez lata 2010-e wprost proporcjonalnie do liczby odwiedzających — szybko zrzucał miejsca pracy. Zamknięcia restauracji były częściowo nakazane, częściowo dobrowolne; bez turystów ekonomia utrzymania centralnej budapeszteńskiej restauracji po prostu nie działała.

Zależność centrum miasta od turystycznych wydatków była bardziej widoczna w jej nieobecności niż kiedykolwiek w jej obecności. Váci utca — normalnie niezawodny wskaźnik ruchu turystycznego — nie miała turystów. Sklepy z pamiątkami, restauracje z turystycznymi cenami, organizatorzy wycieczek: wszystko zamknięte. Pozostały w centralnych dzielnicach usługi używane przez faktycznych mieszkańców: piekarnie, apteki, małe sklepy spożywcze, narożne bary nieoptymalizowane pod Instagram.

Było to pożyteczną korektą wszelkiej tendencji do mylenia turystycznej wersji miasta z samym miastem. Budapeszt ma populację około 1,75 miliona ludzi, zdecydowana większość których szła do pracy (lub zostawała w domu od pracy) i kupowała chleb i robiła zwykłe rzeczy, podczas gdy gospodarka atrakcji była wstrzymana.

Co wróciło pierwsze

Parki nigdy nie były puste, nawet w szczycie ograniczeń. Margitsziget — Wyspa Małgorzaty, duża rekreacyjna wyspa pośrodku Dunaju — przez cały czas tętniła rowerzystami i biegaczami. Jest, ze sporym marginesem, najlepszym parkiem w centrum Budapesztu: bezsamochodowy, długi, zielony, zakończony łaźniami termalnymi na jednym końcu i fontanną na drugim. W normalnych czasach też jest pełna turystów; wiosną i latem 2020 roku była pełna mieszkańców. Dla poczucia, czym jest Wyspa Małgorzaty gdy funkcjonuje dla swojej zamierzonej publiczności, ten okres był pouczający.

Tarasy restauracji otwarto w późnym maju, ostrożnie. Pierwsze tygodnie były dziwne — połowa pojemności, stoły niezwykle rozstawione, menu dostępne tylko po węgiersku, bo drukarka angielskich wersji była najwyraźniej niesprawna. Ogródek piwny w VI dzielnicy miał kolejkę, która była zarówno ordynarna, jak i entuzjastyczna w sposób sugerujący, że ludzie myśleli o tym konkretnym piwie od dwóch miesięcy.

Lokalne firmy, które przetrwały

Częścią tego, co obserwowaliśmy w maju 2020 — i podczas kolejnych wizyt przez resztę tego roku i do 2021 — była kwestia tego, które firmy miały odporność na przeżycie rozciągniętego zakłócenia. Korelacje nie były zaskakujące z perspektywy czasu, ale były wyraźne w praktyce.

Operacje wyłącznie turystyczne — sklepy z pamiątkami, restauracje z turystycznymi cenami, organizatorzy wycieczek — zamknęły się całkowicie i pozostały zamknięte. Większość z nich otworzyła się ponownie gdy odwiedzający wrócili; znaczący odsetek nie. Te, które miały naprawdę niskie koszty ogólne i ekonomię właściciela-operatora (małe sklepy z winem, sąsiedzkie restauracje ze stałą lokalną klientelą, niezależne księgarnie) wykazały większą odporność.

Łaźnie — jako niezbędna infrastruktura, a nie opcjonalne udogodnienia turystyczne — były wspierane przez państwo w okresie zamknięcia. Széchenyi i inne główne kompleksy łaziebne pozostają pod różnymi formami własności lub zarządzania państwowego bądź miejskiego, co zapewniło pewien stopień ochrony przed czystymi rynkowymi konsekwencjami zerowej liczby odwiedzających.

Ruinbary w VII dzielnicy wpadły w skomplikowaną kategorię: Szimpla Kert, która była jawna w kwestii swojej kulturowej misji obok komercyjnej funkcji, uzyskała pewne wsparcie społecznościowe i przetrwała. Kilka czysto-imprezowych lokali, które otworzyły się w połowie lat 2010-ych podczas szczytu boomu kawalerskiego, nie wznowiło działalności.

Perspektywa dzielnicowa

Co konsekwentnie obserwowaliśmy w spokojniejszych okresach 2020 roku, to miasto, w którym tkanka dzielnicowa — ulice należące do mieszkańców, a nie odwiedzających — stała się bardziej widoczna. XIII dzielnica, na północ od dzielnicy żydowskiej i Wyspy Małgorzaty, jest w większości dzielnicą mieszkaniową z doskonałymi lokalnymi restauracjami, niedzielnym targiem i praktycznie żadną infrastrukturą turystyczną. W normalnych czasach jest niewidoczna dla większości odwiedzających, bo nie ma powodu tam iść, chyba że zna się kogoś mieszkającego w okolicy. W 2020 roku po prostu trwała: lokalne kawiarnie, lokalne sklepy, lokalne życie.

Przewodnik po dzielnicach Budapesztu to punkt odniesienia dla zrozumienia różnicy między dzielnicami skierowanymi na turystów a rzeczywistością mieszkaniową. Przewodnik po tym, gdzie nocować wskazuje XIII dzielnicę jako opcję dla odwiedzających pragnących bardziej mieszkaniowego doświadczenia w niższych cenach niż V i VII dzielnica.

Dzielnica XIII dzisiaj

Dzielnica XIII w szczególności rozwija się nieprzerwanie od owego cichszego okresu 2020 roku — jej niedzielny targ i lokalna scena restauracyjna są dziś lepiej znane odwiedzającym, którzy szukają czegoś poza standardowym szlakiem dzielnic V i VII, choć wciąż pozostaje znacznie mniej zatłoczona niż obie z nich. Świetnie łączy się z wizytą na Wyspie Małgorzaty, ponieważ obie lokalizacje dzieli krótki spacer lub przejazd tramwajem, a żadna nie ma gęstości turystycznej Dzielnicy Zamkowej czy dzielnicy żydowskiej. Najbliższym legalnym odtworzeniem opisanych wyżej cichych, mieszkalnych ulic jest leniwy poranek w Dzielnicy XIII, a potem spacer na Wyspę Małgorzaty.

Co ten okres oznacza dla planowania wizyty

Odpowiedź na „czego się nauczyłem odwiedzając Budapeszt podczas pandemii” nie jest przede wszystkim praktyczna. Praktyczna sytuacja dawno się uregulowała: łaźnie są otwarte, łodzie wycieczkowe są na rzece, Szimpla jest pełna ludzi w sobotnie noce, a miasto działa w normalnym trybie sezonu turystycznego.

Co ten okres udowodnił, to że Budapeszt jest prawdziwym miastem z prawdziwą populacją, które zostało znacząco uzupełnione — i w niektórych miejscach przekształcone — przez turystykę, i że warstwy warto rozróżniać. Przewodnik po najlepszym czasie na wizytę zaleca wiosnę i jesień z powodu: miasto jest mniej zatłoczone, atmosfera jest bliższa czemuś należącemu do jego mieszkańców, jak i do odwiedzających. Scena ruinbarów jest ciekawsza we wtorek w październiku niż w sobotę w sierpniu. Łaźnie termalne są spokojniejsze w zimowy dzień powszedni niż w letnie popołudnie.

Jest też dla tych, którzy mogą sobie na to pozwolić, wartość w nieprzeładowywaniu planu city-breaku. Architektura VII dzielnicy, pusty Most Łańcuchowy, Dunaj bez łodzi — to nie są doświadczenia wymagające pandemii. Wymagają wyjścia o niewłaściwej godzinie, lub właściwej godzinie, i zwrócenia uwagi. Przewodnik po pieszych wycieczkach jest pełen opcji, które działają najlepiej gdy się nie śpieszy. Przewodnik po darmowych atrakcjach jest przydatnym towarzyszem dla kogokolwiek chcącego nawiązać kontakt z miastem we własnym tempie, a nie przez pryzmat biletowanych atrakcji.

Miasto, które obserwowaliśmy w maju 2020, nie było lepszym miastem bez turystów. Było innym miastem, a ta różnica była pouczająca pod względem tego, które części tego, czego zwykle doświadczamy, są miastem, a które są miastem odgrywającym siebie dla odwiedzających. Obie wersje są interesujące. Wiedza o tym, która jest która, pomaga.

Co zrobilibyśmy inaczej podczas dzisiejszej podróży poza sezonem

Patrząc wstecz, konkretne rzeczy, które sprawiły, że maj 2020 zapadł nam w pamięć, są do odtworzenia bez pandemii — wystarczy odpowiedni moment. Spacer w powszedni dzień o świcie przez Most Łańcuchowy, zanim pojawią się grupy wycieczkowe, wciąż daje coś zbliżonego do tamtej pustki. Powszedni poranek w Széchenyi przed 9 rano regularnie oferuje momenty, gdy basen zewnętrzny wydaje się naprawdę przestronny. Wizyta na Wyspie Małgorzaty w październiku lub listopadzie, zamiast w lipcu, przywraca poczucie parku użytkowanego przez mieszkańców, a nie fotografowanego przez turystów. Nic z tego nie wymaga nadzwyczajnych okoliczności — wymaga jedynie świadomego wyboru pory dnia i sezonu, zamiast domyślnego szczytowego sobotniego popołudnia w sierpniu.

FAQ

Czy łaźnie i statki wycieczkowe znów działają w pełni? Tak — infrastruktura turystyczna Budapesztu, w tym łaźnie termalne, flota rejsów po Dunaju i bary w ruinach, działa w pełni od lat i obecnie utrzymuje się na poziomie odwiedzin z 2019 roku lub wyższym w szczycie sezonu.

Która dzielnica najlepiej oddaje opisany tu dzisiaj “mieszkalny Budapeszt”? Dzielnica XIII pozostaje najbardziej wyrazistym przykładem — w dużej mierze mieszkalny obszar z niedzielnym targiem i lokalnymi restauracjami, wciąż stosunkowo mało odkryty w porównaniu z Dzielnicami V i VII, według przewodnika po dzielnicach Budapesztu.