Skip to main content
Moja pierwsza zimowa kąpiel w Széchenyi

Moja pierwsza zimowa kąpiel w Széchenyi

Opublikowano:

Pomysł, który brzmiał lekko szalenie

To mój kolega zaproponował Széchenyi w listopadzie. Byliśmy w Budapeszcie na trzy noce, na dworze były 4 stopnie i powiedział, że powinniśmy pójść na odkryty basen. Zwróciłem mu uwagę, że na dworze są 4 stopnie. Odparł, że właśnie o to chodzi.

Miał rację, oczywiście. Był wcześniej w Budapeszcie, a ja nie, i zimowa kąpiel na odkrytym basenie to coś, co brzmi lekko szalenie jako koncepcja, a w praktyce jest jednym z najbardziej natychmiastowo przyjemnych fizycznych doznań, jakich może zaznać zziębnięty człowiek.

Poszliśmy drugiego po południu. Temperatura jeszcze spadła — blade szare niebo, brak słońca, drzewa w Parku Miejskim obnażone do szkieletów. Spacer od stacji metra M1 (Széchenyi fürdő, bezpośrednio przy łaźni) do wejścia zajął około dziewięćdziesięciu sekund. W tym czasie przewartościowałem tę wyprawę i uznałem ją za akt lekkiego szaleństwa.

Potem przeszliśmy przez szatnie, przez korytarz, wyszliśmy za drzwi i znaleźliśmy się na dziedzińcu z odkrytymi basenami.

Jak wygląda odkryty basen zimą

Kompleks odkrytych basenów Széchenyi zimą jest niesamowity w sposób, który trudno dobrze sfotografować. Barokowy żółto-biały budynek okalający trzy baseny na dziedzińcu — dwa okrągłe baseny termalne w temperaturze 36–38°C i większy prostokątny basen pływacki — w zimną pogodę paruje. Nie delikatnie. Bucha. Kiedy tam byliśmy, para była na tyle gęsta, że zasłaniała drugi koniec basenu i sprawiała, że ozdobne wieże i posągi nad budynkiem pojawiały się i znikały w powolnych wirach.

W basenach termalnych było około czterdziestu osób. Część to miejscowi stałe bywalcy — mniej więcej można ich rozpoznać po szachownicach i zupełnym braku skrępowania. Część to turyści tacy jak my, poruszający się z ostrożną ekscytacją ludzi, którzy zrobili coś nieoczekiwanego i zastanawiają się, czy im się to podoba. Mężczyzna przy krawędzi czytał gazetę, trzymając ją ponad parą i przewracając mokrymi palcami strony.

Temperatura wody w zewnętrznym pierścieniu była podana jako 38°C. Czuło się jakby było więcej. Kontrast z powietrzem — które aplikacja pogodowa na telefonie pokazywała jako 2°C, bo temperatura jeszcze spadła — był rodzajem doznania wymagającego nowego słownictwa. Nie czujesz dokładnie ciepła; czujesz, jakby ciepło zostało zdefiniowane na nowo jako naturalny stan rzeczy, a zimno było koncepcją teoretyczną dotyczącą innych ludzi, stojących właśnie na chodniku na zewnątrz.

Strona praktyczna

Bilety całodniowe do Széchenyi zarezerwowaliśmy online rano, co pozwoliło ominąć kolejkę przy kasie. W listopadzie kolejki są krótsze niż latem — odkryty basen w Széchenyi jest paradoksalnie mniej zatłoczony w zimne dni, bo wielu odwiedzających zakłada, że odkryte baseny są letnią atrakcją — ale rezerwacja online nadal ma sens, bo pozwala wejść od razu. Wybór między szafką a kabiną: szafka jest wystarczająca, kabina jest droższa i przydatna tylko wtedy, gdy wychodzisz i wracasz kilkakrotnie lub chcesz mieć miejsce na wiele toreb.

Szatnie są obszerne, ciepłe i nieco labiryntowe. Przy wejściu dostajesz opaskę, która elektronicznie otwiera szafkę. Ręczniki można wypożyczyć lub kupić; zabranie własnego jest prostsze.

Zasady, które warto znać: czepek kąpielowy obowiązuje w dużym prostokątnym basenie (jest wydawany przy wejściu), nie jest wymagany w termalnych basenach do moczenia. Klapki lub buty do basenu przydają się w drodze między szatniami a basenem, choć wiele osób chodzi boso po ogrzewanych płytkach. Kryty basen — jest też kilka krytych sal — to dobra alternatywa, gdy zewnętrzne zimno staje się zbyt dużym wyzwaniem, choć porzucenie zewnętrznego doświadczenia zimą wcześnie wydaje się stratą.

Spędziliśmy łącznie około trzech godzin, oscylując między zewnętrznymi basenami termalnymi a jednym z krytych ciepłych basenów, gdy potrzebowaliśmy rozgrzać się w bardziej konwencjonalny sposób. Zarządzanie temperaturą jest częścią przyjemności — kontrast między powietrzem a wodą, między zewnętrzną parą a krytym ciepłem płytek, między zanurzeniem a krótkim zimnym szokiem przy przejściu przez dziedziniec.

Szachiści w parze

Szachiści zasługują na osobną wzmiankę, bo są stałym elementem basenów termalnych Széchenyi — na pływakach w wodzie zamontowane są magnetyczne szachownice — i zimą widok dwóch mężczyzn w średnim wieku prowadzących partię szachów w parującym basenie na tle barokowego żółtego pałacu jest szczególnie, osobliwie węgierski w sposób, którego nie spotkałem nigdzie indziej.

Obserwowaliśmy jedną partię przez może dwadzieścia minut, nie rozumiejąc nic z pozycji, ale doskonale rozumiejąc, że to zupełnie normalne, że trwa od dekad i będzie trwać niezależnie od nas.

Czym naprawdę jest zimowe zwiedzanie

Zimno nie jest problemem. To główna rzecz, którą należy powiedzieć o zimowych kąpielach w Széchenyi i w ogóle w każdej z budapesztańskich łaźni termalnych z odkrytymi basenami. W wodzie jest ciepło. Przejście z szatni do basenu odbywa się krótkim spacerem po ogrzewanych płytkach (lub w klapkach). Kiedy znajdziesz się w wodzie o temperaturze 38°C, temperatura powietrza jest nieistotna — jest częścią kontrastu, częścią przyjemności.

Zimowe zwiedzanie oznacza jednak: krótszy dzień (wyjście z łaźni po 16. to wyjście w ciemność), cięższe ubrania do rozpakowywania w szatni i okazjonalny prawdziwy zimny szok, jeśli musisz przejść między zewnętrznymi strefami w stroju kąpielowym. Żadna z tych rzeczy nie jest udręką.

Przewodnik po łaźniach termalnych zimą wchodzi w szczegóły sezonowego doświadczenia. Przewodnik po łaźniach Széchenyi obejmuje pełen zakres praktyczny — bilety, czas wizyty, kryte baseny, restaurację, opcję Palm House. Jeśli zastanawiasz się między Széchenyi a alternatywami, porównanie łaźni termalnych może pomóc w wyborze: Gellért (bardziej dramatyczne wnętrze, sprawdź aktualny status — podobno rozważana jest renowacja), Rudas (starszy, z epoki osmańskiej, bardziej lokalny charakter) i Lukács (spokojniejszy, mniej turystyczny, ulubieniec miejscowych).

Zimą Széchenyi jest najlepszym wyborem, jeśli chodzi o zewnętrzne doświadczenie. Skala dziedzińca, barokowa architektura we mgle pary, szachiści — to całe widowisko, które działa najlepiej, gdy powietrze jest wystarczająco zimne, żeby woda termalna była godna rozmowy.

Która łaźnia jest najlepsza na zimowe doświadczenie

Pytanie o zimową kąpiel na odkrytym powietrzu nie dotyczy tylko Széchenyi, choć Széchenyi jest tym, do którego jeździ większość pierwszorazowych odwiedzających i gdzie doświadczenie jest najbardziej fotogeniczne. Krótkie porównanie dla tych, którzy rozważają opcje:

Széchenyi: największy kompleks odkrytych basenów, w Parku Miejskim, z ikonicznym barokowym żółtym budynkiem jako tłem. Skala — duży dziedziniec, trzy odkryte baseny, barokowe zdobienia — daje zimowej parze scenę do gry. Najlepszy pod względem wizualnym i atmosfery szachowej.

Rudas: łaźnia z epoki osmańskiej u podnóża Wzgórza Gellérta ma basen na dachu z widokiem na nabrzeże Budy i Dunaj. W zimne dni kontrast gorącej wody i panoramicznego widoku jest niezwykły — można by powiedzieć, że to najpiękniejszy widok z dowolnego basenu termalnego w Budapeszcie. Mniejszy, mniej zatłoczony, bardziej klimatyczny w środku. Warto sprawdzić harmonogram godzin zróżnicowanych według płci przed wizytą. Przewodnik po łaźniach Rudas zawiera szczegóły.

Gellért: secesyjne wnętrze jest najbardziej spektakularne spośród wszystkich budapesztańskich łaźni. Odkryty basen działa zimą z urządzeniem do wytwarzania fal. Zawsze sprawdzaj aktualny status przed rezerwacją — pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o możliwym zamknięciu w związku z renowacją. Przewodnik po łaźniach Gellért zawiera najbardziej aktualne informacje.

Lukács: brak dużego odkrytego basenu, ale zewnętrzne baseny termalne na dziedzińcu działają przez cały rok. Lukács zimą to przede wszystkim lokalne doświadczenie — korzystają z niego sąsiedzi, a nie turyści — i ma zupełnie inną atmosferę niż Széchenyi: spokojniejszą, wolniejszą, z charakterystyczną godnością miejsca, które nie jest szczególnie zainteresowane byciem sławnym. Przewodnik po łaźniach Lukács jest tu źródłem wiedzy.

Co wiedzieć przed pierwszą zimową wizytą w łaźni

Kilka praktycznych uwag z naszego doświadczenia:

Zarezerwuj online: system rezerwacji online w Széchenyi pozwala wejść bez kolejki. Zimą kolejki są krótsze niż latem, ale wcześniejsza rezerwacja nadal jest wygodna i gwarantuje preferowany czas.

Zabierz klapki: spacer z szatni do odkrytego basenu przebiega przez krótki odcinek na świeżym powietrzu po ogrzewanych płytkach. Klapki sprawiają, że to błahostka. Wiele osób chodzi boso; część tego żałuje.

Szafka kontra kabina: szafki są w zupełności wystarczające. Kabiny to prywatne przebieralnie kosztujące około 1500–2000 HUF więcej. Główna zaleta kabiny to prywatna przestrzeń do przechowania wielu toreb i przebrania się; dla samotnego podróżnego lub pary z normalnym bagażem szafka jest jak najbardziej odpowiednia.

Czas wizyty: odkryte baseny zimą są najlepsze w środku dnia, gdy powietrze jest najzimniejsze w stosunku do wody, co sprawia, że kontrast jest najbardziej dramatyczny. Ale wczesny poranek — pierwsza godzina po otwarciu, przed południowym tłumem — ma najspokojniejszą atmosferę.

Reszta wieczoru

Wyszliśmy o zmierzchu, wróciliśmy przez Park Miejski w ciemności — nagie drzewa oświetlone od dołu lampami, Plac Bohaterów rozświetlony przed nami — i poszliśmy na kolację do małej restauracji przy Andrássy út, która serwowała gulyás i pörkölt w cenach, które w Europie Zachodniej wydałyby się niemal fikcyjne (około 3500–5000 HUF za danie główne, 9–13 €).

To szczególny rodzaj wieczoru. Jest się bardzo ciepłym, lekko różowym, fizycznie komfortowym w sposób różniącym się od zwykłego komfortu po ćwiczeniach — mniej osiągnięcia, więcej biernej przyjemności. Kolacja smakuje lepiej. Powrotny spacer jest łatwiejszy. Zimno na zewnątrz, które w tym momencie było naprawdę mroźne, wydaje się do zniesienia, a nie wrogie, bo trzy godziny temu spędziłeś trzy godziny w wodzie o 38°C i ciało jeszcze nie w pełni zaakceptowało, że ciepło minęło.

Mój kolega, który był tu wcześniej, obserwował, jak to wszystko przetwarzam, z uzasadnioną miną wyższości. Powiedział, że zimowa kąpiel na odkrytym powietrzu jest właśnie o to. Miał rację. Wróciliśmy następnego ranka.

Pełny obraz planowania — która łaźnia, kiedy, co zarezerwować, jak połączyć to z resztą zimowej wycieczki do Budapesztu — znajdziesz w przewodniku po odkrytych łaźniach zimą i przewodniku po Budapeszcie zimą. Przewodnik po targach bożonarodzeniowych jest również przydatny, jeśli odwiedzasz miasto w listopadzie lub grudniu: połączenie porannej kąpieli termalnej z wieczornym jarmarkiem to specyficzne zimowe doświadczenie budapesztańskie.